Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lipca 2014

M. Bieńczyk - "Terminal"

 

Obecna literatura eksperymentalnie traktuje wszelkie tematy, dążąc do stworzenia złotego środka ponowoczesności. Zmierzch wielkich narracji sprawił, że coraz trudniej zdefiniować przedmioty literackie i choć trochę je określić. Jedną z frapujących powieści, próbujących modyfikować tradycyjne konwencje, jest dzieło Marka Bieńczyka pt. Terminal wydane w 1994 roku. Pozornie tekst wydaje się być historią o „postmodernistycznej” miłości studentki i studenta przebywających za granicą. Jednak zwracając uwagę na warstwę językową, budowę postaci czy wszelkie chwyty intertekstualne, można zauważyć funkcjonowanie drugiej możliwej interpretacji. O czym zatem jest Terminal autorstwa warszawskiego prozaika?


piątek, 3 stycznia 2014

"Kochanie, zabiłam nasze koty" Masłowska

 


Ostatnio zabrałam się z entuzjazmem do czytania najnowszej powieści Doroty Masłowskiej. Początkowo byłam nieco rozczarowana, bowiem po doświadczeniach związanych z lekturą "Wojny polsko-ruskiej" czy "Pawia królowej" oczekiwałam kolejnego językowego eksperymentu. A tu wbrew oczekiwaniom powieść okazała się bardzo komunikatywna, przejrzysta, mimo stylizacji potocznej, która teraz przecież już w literaturze nikogo nie dziwi. Książka Masłowskiej ukazuje przestrzeń znajdującą się właściwie na granicy przemieszania amerykańsko-polskiego, co wprowadza swego rodzaju uniwersum interpretacyjne. Bohaterowie uwikłani są w typowe schematy, powtarzające się konstrukcje rzeczywistości ponowoczesnej zdominowanej przez kulturę popularną i konsumpcjonizm. Szczególnie moją uwagę przykuł przewijający się przez powieść wątek dotyczący kondycji najnowszej sztuki, wedle której estetyzacji może podlegać niemal wszystko. Staje się ona pojęciem niezwykle otwartym, bez jakichkolwiek norm i definicji. W kontekście tej refleksji można rozpatrywać właściwie całą współczesną kulturę - która, jak pisał Różewicz, stanowi pełen wszystkiego i zarazem niczego śmietnik.

Książka Doroty Masłowskiej budzi wiele przemyśleń dotyczących współczesnego świata, społeczeństwa, kultury... Z pewnością warto ją przeczytać, nawet nie po to, by oceniać warsztat artystki, ale po to, by zobaczyć mechanizmy konsumpcyjnego życia, które jest przecież w rękach każdego z nas.

czwartek, 10 października 2013

Dwie poważne damy

 


Znacie Jane Bowles? Ja ostatnio miałam okazję poznać, choć powiem, że jej dorobek literacki jest tak skąpy, że trudno do niej dotrzeć bez odpowiedniej wskazówki. Pisarka była bardzo specyficzną osobą zaangażowaną w życie artystyczne Ameryki. Zachwyt nad nią wyrażali między innymi Truman Capote czy John Ashbery. W Polsce recepcję jej literatury zawdzięczamy głównie Andrzejowi Sosnowskiemu, który przetłumaczył  jedyną powieść Bowles Dwie poważne damy oraz poświęcił jej nieco uwagi w swoim zbiorze esejów Najryzykowniej. 


Dwie poważne damy to powieść, która stanowi niesamowitą gratkę dla czytelnika. Trzy rozdziały tworzą swego rodzaju eksperyment, który zestawia ze sobą dwie pozornie połączone bohaterki: Pani Copperfield oraz Panna Goering. Kobiety, niezwykle złożone osobowości, spotykają się w przełomowym momencie życia. Obie rezygnują z dotychczasowej tożsamości szukając egzystencjalnego sensu, spokoju i ukojenia, jednak, co istotne, każda robi to oddzielnie. Ich losy uwikłane w społeczeństwo, kulturę, miłość (także homoseksualną) ukazują swego rodzaju nienasycenie.



Niezwykle frapujące jest także to, że autorka stosuje swoiste łamanie konwencji, ukazane społeczeństwo, a szczególnie Goering i Copperfield funkcjonują w świecie pozbawionym stereotypów. Wydaje mi się, że trafną strategią interpretacyjną w tym wypadku mogłoby się okazać podejście fenomenologiczne - przyjąć rzecz  bez wcześniejszej wiedzy, tradycji czy schematów.


Serdecznie zachęcam do lektury!

czwartek, 15 sierpnia 2013

M. Nurowska - Dom na krawędzi


 


Nurowską właściwie poznałam przez przypadek - do niedawnego czasu w ogóle nie słyszałam o tej polskiej pisarce. Dom na krawędzi, jako posesyjna lektura, wzbudził we mnie mieszane uczucia. Pierwsze strony wydawały mi się niezbyt wciągające, a epistolarna forma strasznie drażniła. Jednak z powodu postanowienia - o tym, że będę kończyć wszystkie zaczęte książki - dobrnęłam do końca i nieco zmieniłam swoje zdanie. Chociaż fikcjonalność wydarzeń wydaje mi się tutaj bardzo widoczna to czytelnik spotyka ludzkie problemy, które w jakiś sposób go dotyczą. Najbardziej dostrzegłam przesłanie o stereotypowym traktowaniu drugiego człowieka z uprzedzeniem do jego przeszłości - pewna niewiara w zmianę, resocjalizację czy po prostu dobroć, które obecne jest w społeczności spotykanej na co dzień.


Byłe więźniarki, przedstawione w powieści, mimo problemów adaptacyjnych próbują odnaleźć się w zastanej rzeczywistości, co okazuje się nie lada wyzwaniem. Główna bohaterka, Daria (która zmienia swą tożsamość na Marta) za wszelką cenę stara się oderwać od swej przeszłości, co ostatecznie przynosi marne efekty. Bohaterka bowiem, co rusz spotyka osoby uwikłane w jej dawną historię i nie może tego wszystkiego od tak porzucić. Można dojść do wniosku, że powieść doskonale ukazuje funkcjonowanie ludzkiego życia - które trwa od początku do końca w jednym ciągu, a jego zmiana zawsze uwikłana jest w niezbywalną i trwającą historię.

Zapraszam do lektury, bo jednak warto dobrnąć do końca! Sama siebie teraz motywuję, by sięgnąć po wcześniejsze powieści Marii Nurowskiej, które przedstawiają przedwięzienne losy książkowej Darii Tarnowskiej.